• Wpisów:2
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 11:47
  • Licznik odwiedzin:1 327 / 1132 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zauważył ją, gdy tylko wszedł na most. Siedziała na poręczy, oparta była o słup. Na kolanach trzymała otwartą butelkę wódki. Twarz miała zwróconą w prawą stronę. Mętnym wzrokiem patrzyła w dal.

Powoli ruszył w jej kierunku, bał się, że Kaśka spadnie do wody. Starał się nie dopuszczać takich myśli do swojej głowy, ale tak strasznie się o nią bał.

Oparł się o barierkę i tak jak ona spojrzał w dal.

-Piękny widok. Nieprawdaż? -Powiedział po chwili milczenia. Starał się by w jego głosie nie było słychać zdenerwowania i napięcia.

Nie spojrzała na niego, tylko dalej patrzyła się na zachodzące słońce.

Ostatni taki piękny zachód ostatniego dnia października, pomyślała.
-Jak mnie znalazłeś? -Zapytała go. Jej głos się trochę łamał, nie była zwyczajna picia i nie wiele potrzebowałaby zaczęło szumieć jej w głowie.

-Nie było Cię w domu. U twojej przyjaciółki też Cię nie było. -Wziął z jej ręki butelkę i pociągnął solidnego łyka, po czym oddał jej butelkę. -A ostatnio lubiłaś tu przychodzić.

Uśmiechnęła się.

-Zawsze byłeś inteligentny. -Uniosła butelkę do ust i napiła się krzywiąc się trochę.

-To przez niego to wszystko? -Zapytał po chwili.

-Tak. -Odpowiedziała szybko.

Już wiedział, że nie ma sensu dalej ciągnąć tej rozmowy, jeśli będzie chciała coś więcej powiedzieć to powie. Nie ma sensu naciskać.

-Czemu mnie szukałeś?
-Bo martwię się o Ciebie. -Odpowiedział szybko.

Kasia wybuchnęła spazmatycznym śmiechem. -Ty martwisz się o mnie? -Kolejny wybuch śmiechu i znów się napiła.

Chłopak nie wiedział jak ma się zachować, w tym stanie humor dziewczyny był strasznie zmienny. Jeśli był by stanowczy mogłoby dojść do nieszczęścia, a tego nie chciał.

-A czemu to szanowny pan się o mnie martwi? -Nachyliła swoją twarz w jego kierunku.
Serc młodzieńca zabiło szybciej, z bliska była jeszcze piękniejsza.

-Bo nie zachowujesz się normalnie.

-Czyżby? -Stanęła na barierce. Obróciła się.
Młodzieniec o mało, co nie krzyknął.
-Proszę Cię, przestań…

Nie posłuchała, spacerowała po niej w tę i z powrotem nie robiąc sobie nic z tego, że mogłaby spaść.

W jej oczach dało się zauważyć łzy.

-Życie jest do bani. -Chłopak chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna mu przerwała. -I nie mów mi, że jest inaczej.

Zatrzymała się i odwróciła się do chłopaka plecami, wystawiła prawą nogę nad wodę i lekko się pochyliła.

-A gdyby tak.. -Była by skoczyła gdyby nie on w ostatniej chwili złapał ją w pasie i przyciągnął ją do siebie.
Serce waliło mu jak oszalałe o mała, co Kasia nie popełniła samobójstwa.

O mało, co jej nie stracił!

Co by zrobił bez niej? Jak by wyglądało jego dalsze życie?
Kaśka przytuliła się do niego, nie mogła opanować płaczu.

-Przepraszam. -Powiedziała przez łzy.
-Ciiiii.

Mocniej ją przytulił.

W tym momencie uświadomił sobie coś bardzo ważnego. Kochał ją.
Kochał ją od chwili, w której ją poznał.

Kochał od pierwszego uśmiechu.

Kochał ją od pierwszej kłótni.

Kochał ją…

Był głupcem, że tak późno sobie to uświadomił. O mało, co jej nie stracił.

Teraz tulił ją do siebie, patrząc na ostatni piękny zachód słońca ostatniego dnia października.

-Kocham Cię. -Wyszeptał jej cicho do ucha.

--------------

Podoba się? Piszcie w komentarzach czy pisac tego typu opowiadania Miłego dnia kochani ;*
 

 
Witam! Jestem Karolina. Mój blog będzie mniej więcej o życiu. Będę wstawiać różne ciekawe opisy, cytaty może i nawet pojawią się opowiadania Zapraszam do obserwowania oraz komentowania moich wpisów!
----------------
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›